Big Little Lies, czyli idealne życie to kłamstwo doskonałe.
Z racji bycia serialoholiczką często będę recenzowała seriale, które obejrzałam kiedyś, bądź dosyć niedawno. Big Little Lies jest umieszczony w tej drugiej kategorii, bo jest to nowy serial HBO. Opowiada on o kilku kobietach, które pozornie wiodą perfekcyjne życie, jednak za uśmiechami kryją się naprawdę różne problemy. Jeśli chcecie poczytać trochę o tym oraz poznać moją opinię po obejrzeniu sezonu, zapraszam serdecznie.
Skrót BLL może nam się kojarzyć z serialem Freeform, czyli Pretty Little Liars, jednakże choć tytuły są podobne serial nie opowiada tej samej historii. Głównymi bohaterkami są cztery matki. Każda z nich spełnia się w jakimś stopniu w swoim życiu. Jedna ma cudowną pracę, inna kochająca rodzinę - jednak każda z nich ma poważne problemy.
Nicole Kidman grająca Celeste Wright ma problem z agresywnym mężem.
Reese Witherspoon grająca Madeline Martha Mackenzie jest rozdarta pomiędzy nową macochą swojej córki, a brakiem namiętności ze swoim drugim mężem.
Shailene Woodley grająca Jane Chapman jest nowa w okolicy i już pierwszego dnia jej syn jest osądzony o znęcanie się nad koleżanką. Ponadto jest samotną matką.
Laura Dern grająca Renatę Klein jest nadopiekuńczą matką, która ma również problem z nawiązaniem kontaktów z innymi matkami.
Każda z nich jest wyjątkowa na swój sposób, jednak moją ulubienicą jest Reese, która grając rolę Madeline rozwaliła mnie na łopatki.
Pierwszy odcinek już po samym tytule (Somebody's Dead) sugeruje nam całą fabułę. W nim dowiadujemy się jednak tylko tego, że ktoś umarł, mamy urywek całego zdarzenia, dopiero w finale dowiadujemy się o kim było całe śledztwo. W ciągu tylko 7 odcinków czasami myślałam, ze fabuła jest niepotrzebnie przedłużana, często nie mogłam dotrwać do końca odcinka jednak i tak oceniam serial dobrze. Dużo było w nim takiego chaosu, który plątał sceny z przesłuchań z mieszkańca miasteczka z wydarzeniami przed śmiercią nam nieznajomego. Wszystko jednak było poparte dobrą muzyką, która naprawdę była dobrze dostowana, fajnymi tekstami żon i pokazaniem ich naprawdę różnych problemów. Dzięki temu można zobaczyć jak pozornie perfekcyjne życie może doprowadzać te kobiety do tak skrajnych zachowań. Czuję, ze po tym serialu coś wskoczyło i czegoś się nauczyłam. Nie zawsze uśmiech jest szczery, czasami kryję się pod nim coś strasznego.
Rzucam Wam również soundtrack, bo jestem w nim zakochana.
Rzucam Wam również soundtrack, bo jestem w nim zakochana.
Polecam jednak serial osobom starszym bo pomiędzy normalnymi rozmowa jest wiele scen erotycznych, przekleństw i niestosownych zachowań, także dzieciaki mogą lecieć do innych seriali, a trochę starsze osoby mogą zobaczyć co HBO zrobiło tym razem.
Idealne życie to kłamstwo doskonałe. O tym najlepiej wiedzą bohaterki Big Little Lies. Chcesz wiedzieć którą jesteś? Rozwiąż quiz.












Komentarze
Prześlij komentarz